Forum Nasze forum rolnicze z Rachodoszczy Strona Główna Nasze forum rolnicze z Rachodoszczy
Pniówkowi mówim: NIE!!!!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Historie z Rachodoszczy rodem

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze forum rolnicze z Rachodoszczy Strona Główna -> Disco Polo / Inne / Pozarachodoski świat
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 28 Lis 2005
Posty: 3610
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:34, 03 Paź 2008    Temat postu: Historie z Rachodoszczy rodem

Ilesz to we prasie je opisywanyh przypatkuf lódzi rodem z Rachodoszczy...

Zabił żonę, bo zabrała mu wino

Dołhobyczów. Poszło o wino owocowe, które podczas libacji zabrała mu żona. Kilka razy uderzył ją pięścią w głowę.

Barbara L. już nie wstała. Jej mąż nie odpowie jednak przed sądem za zabójstwo, ale za spowodowanie obrażeń ciała ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to do 12 lat więzienia.

Do zdarzenia doszło 21 czerwca br. w jednej z wiosek w gminie Dołhobyczów. 60-letni Franciszek L. pił alkohol razem z 56-letnią małżonką. Gdy towarzyszka od kieliszka zabrała mu w pewnym momencie wino, zdenerwował się nie na żarty.
Uderzył ją pięścią kilka razy w głowę. Kobieta upadła na łóżko, a następnie zsunęła się na podłogę. Franciszek L. nie przejął się jej losem. Poszedł spać.

Martwą Barbarę L. znalazł rano syn. Kobieta miała na twarzy sińce. Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu był krwiak śródczaszkowy; w wyniku zadanych ciosów doszło również do stłuczenia pnia mózgu. Kobieta miała we krwi 3,07 promila alkoholu.

Policja zatrzymała jej męża, który miał 2,98 promila. Sąd postanowił tymczasowo aresztować Franciszka L.

Za kratkami jest do tej pory.

- Nie ulega wątpliwości, że istnieje związek przyczynowy między obrażeniami a zgonem kobiety - mówi Jadwiga Lachowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Hrubieszowie, która skierowała właśnie akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Zamościu. - Oskarżony, który był badany przez biegłych psychiatrów, miał zachowaną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem.

Mężczyzna, który nie był wcześniej karany, przyznał się do zarzucanego mu czynu.

zrudło Dziennik Wschodni


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
stefan
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 19 Gru 2005
Posty: 3200
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:42, 06 Paź 2008    Temat postu:

Trafili na czarną listę proboszcza
Deszkowice. Najpierw proboszcz wywiesił w kościele listę z nazwiskami "dłużników” parafii. Potem zamiast głosić kazania - milczał.


Proboszcz Piotr Lenart krytyczny artykuł o sobie oprawił w złote ramki. (Fot.: Piotr Stasiuk) PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Jedynka z 6 października 2008
6-10-2008
Z ambony rozliczał swoje owieczki
9-01-2008 W niedzielę przeczytał wiernym krytykujący go artykuł z lokalnego tygodnika. Wycinek oprawił w… złote ramki.

Parafianom z Deszkowic puszczają nerwy. Nie rozumieją postępowania proboszcza.

- Ośmieliłam się księdzu coś powiedzieć, to teraz mnie ludzie palcami wytykają - mówiła nam wczoraj z płaczem starsza kobieta.

To ona ośmieliła się skrytykować zachowanie duchownego. A konkretnie to, że proboszcz - zamiast głosić kazanie - demonstracyjnie milczał podczas mszy. Jej wypowiedź ukazała się w "Tygodniku Zamojskim”.

Wczoraj proboszcz Piotr Lenart przy ołtarzu zapewnił kobietę, że… się na nią nie gniewa i przyjmuje przeprosiny. - To ksiądz powinien przeprosić parafian za to, co wyczynia! - męski głos rozniósł się po wypełnionym ludźmi kościele. - Nikt tu inny nie zawinił, tylko ksiądz.

Zamieszanie wokół parafii w Deszkowicach rozpoczęło się miesiąc temu od opisanych przez lokalny tygodnik "niemych” kazań. Tak na każdej mszy. W następną niedzielę było podobnie, tyle że ministranci rozdali wiernym kartki ze słowem bożym. Przed tygodniem proboszcz zawiesił protest i przemówił.
A wczoraj przeczytał wiernym krytykujący go artykuł z tygodnika.

- Księdzu chyba chodzi o pieniądze - denerwowała się po wczorajszej mszy jedna z parafianek. - Ale płaci mu się przecież za chrzty, śluby i pogrzeby. Widocznie to nie wystarcza, bo w przedsionku kościoła wisi lista "dłużników” parafii.

Na indeks można trafić już za 20 zł zaległości. Proboszcz apeluje też do zbiorowej odpowiedzialności: i tak największe długi ma wieś Źrebce (winna jest ponad 2,1 tys. zł). Z opłatami ociągają się też m.in. rolnicy z Kulikowa (1,3 tys. zł) i Starej Wsi (810 zł). Suma wszystkich długów wynosi ponad 13 tys. zł.

- Proboszcz sam ustalił jakieś składki - żali się Marian Bryk ze Źrebiec. - Kogo nie stać, musi się teraz wstydzić. Na co ksiądz zbiera? Podobno na opał.

Proboszcz ustalił, że każda rodzina powinna co miesiąc płacić na parafię 10 zł. Należności zbierają (zwykle po mszach) członkowie miejscowej rady parafialnej.

Ale wierni nie kwapią się do płacenia. Proboszcz znalazł na to sposób. Nazwiska ponad 150 dłużników wywiesił w kościelnym przedsionku. Zalegają oni według niego z opłatami za 2007 r. Wierni są rozżaleni.

76-letni Andrzej Zych uważa się za dobrego parafianina. Jednak jego nazwisko znalazło się na liście księdza, bo nie zapłacił… 20 zł.

– Opłaty były ustalone dwa lata temu, bo ksiądz zabrał się za remonty – tłumaczy Zych. – Rozpoczął budowę parkingu i jego odwodnienie. Zbierał też m.in. na ogrzewanie kościoła. Ale ja płaciłem. Może przez nieuwagę coś przeoczyłem… Przykro, że ksiądz mnie tak traktuje.




Listę „dłużników” parafii może zobaczyć każdy wierny. (Fot.: Piotr Stasiuk) Wczoraj odwiedziliśmy proboszcza. Najpierw grzecznie z nami rozmawiał, a potem… zabronił publikować swoich wypowiedzi. Nie ma jednak sobie nic do zarzucenia.

- Jeśli to zostanie opisane, zbiorę parafian i przyjadę z nimi do waszej redakcji - zagroził na koniec ks. Lenart.

dziennik wschodni


uprzedzam pytanie mnie na tyj liście nie ma


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 28 Lis 2005
Posty: 3610
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:26, 07 Paź 2008    Temat postu:

stefan napisał:
Trafili na czarną listę proboszcza
Deszkowice. Najpierw proboszcz wywiesił w kościele listę z nazwiskami "dłużników” parafii. Potem zamiast głosić kazania - milczał.


Proboszcz Piotr Lenart krytyczny artykuł o sobie oprawił w złote ramki. (Fot.: Piotr Stasiuk) PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Jedynka z 6 października 2008
6-10-2008
Z ambony rozliczał swoje owieczki
9-01-2008 W niedzielę przeczytał wiernym krytykujący go artykuł z lokalnego tygodnika. Wycinek oprawił w… złote ramki.

Parafianom z Deszkowic puszczają nerwy. Nie rozumieją postępowania proboszcza.

- Ośmieliłam się księdzu coś powiedzieć, to teraz mnie ludzie palcami wytykają - mówiła nam wczoraj z płaczem starsza kobieta.

To ona ośmieliła się skrytykować zachowanie duchownego. A konkretnie to, że proboszcz - zamiast głosić kazanie - demonstracyjnie milczał podczas mszy. Jej wypowiedź ukazała się w "Tygodniku Zamojskim”.

Wczoraj proboszcz Piotr Lenart przy ołtarzu zapewnił kobietę, że… się na nią nie gniewa i przyjmuje przeprosiny. - To ksiądz powinien przeprosić parafian za to, co wyczynia! - męski głos rozniósł się po wypełnionym ludźmi kościele. - Nikt tu inny nie zawinił, tylko ksiądz.

Zamieszanie wokół parafii w Deszkowicach rozpoczęło się miesiąc temu od opisanych przez lokalny tygodnik "niemych” kazań. Tak na każdej mszy. W następną niedzielę było podobnie, tyle że ministranci rozdali wiernym kartki ze słowem bożym. Przed tygodniem proboszcz zawiesił protest i przemówił.
A wczoraj przeczytał wiernym krytykujący go artykuł z tygodnika.

- Księdzu chyba chodzi o pieniądze - denerwowała się po wczorajszej mszy jedna z parafianek. - Ale płaci mu się przecież za chrzty, śluby i pogrzeby. Widocznie to nie wystarcza, bo w przedsionku kościoła wisi lista "dłużników” parafii.

Na indeks można trafić już za 20 zł zaległości. Proboszcz apeluje też do zbiorowej odpowiedzialności: i tak największe długi ma wieś Źrebce (winna jest ponad 2,1 tys. zł). Z opłatami ociągają się też m.in. rolnicy z Kulikowa (1,3 tys. zł) i Starej Wsi (810 zł). Suma wszystkich długów wynosi ponad 13 tys. zł.

- Proboszcz sam ustalił jakieś składki - żali się Marian Bryk ze Źrebiec. - Kogo nie stać, musi się teraz wstydzić. Na co ksiądz zbiera? Podobno na opał.

Proboszcz ustalił, że każda rodzina powinna co miesiąc płacić na parafię 10 zł. Należności zbierają (zwykle po mszach) członkowie miejscowej rady parafialnej.

Ale wierni nie kwapią się do płacenia. Proboszcz znalazł na to sposób. Nazwiska ponad 150 dłużników wywiesił w kościelnym przedsionku. Zalegają oni według niego z opłatami za 2007 r. Wierni są rozżaleni.

76-letni Andrzej Zych uważa się za dobrego parafianina. Jednak jego nazwisko znalazło się na liście księdza, bo nie zapłacił… 20 zł.

– Opłaty były ustalone dwa lata temu, bo ksiądz zabrał się za remonty – tłumaczy Zych. – Rozpoczął budowę parkingu i jego odwodnienie. Zbierał też m.in. na ogrzewanie kościoła. Ale ja płaciłem. Może przez nieuwagę coś przeoczyłem… Przykro, że ksiądz mnie tak traktuje.




Listę „dłużników” parafii może zobaczyć każdy wierny. (Fot.: Piotr Stasiuk) Wczoraj odwiedziliśmy proboszcza. Najpierw grzecznie z nami rozmawiał, a potem… zabronił publikować swoich wypowiedzi. Nie ma jednak sobie nic do zarzucenia.

- Jeśli to zostanie opisane, zbiorę parafian i przyjadę z nimi do waszej redakcji - zagroził na koniec ks. Lenart.

dziennik wschodni


uprzedzam pytanie mnie na tyj liście nie ma


było o tym wczoraj w wydarzenia na polsacie kurna twoja wieś je sławna, a jesli cie na tej liście nie ma tzn ze ty je jaki magnat


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
stefan
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 19 Gru 2005
Posty: 3200
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:50, 07 Paź 2008    Temat postu:

nie magnat ale na kościół ni załuje

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Wto 17:42, 07 Paź 2008    Temat postu:

stefan napisał:
nie magnat ale na kościół ni załuje


ić taki kościół taki kurna ksionc ale żeś pozwolił.... a jakim autem jeździ uuuuuu swojo drogą to ten ksiądz jakiś psychol je... Think
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 28 Lis 2005
Posty: 3610
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:26, 13 Sty 2009    Temat postu:

Powiesił się i... zwiał

Drelów (pow. bialski). Policja poszukuje wąsatego mężczyzny w okularach ubranego w gumofilce. 45-latek jest w głębokiej depresji. Chciał się powiesić, ale uratował go miejscowy ksiądz. Odcięty ze stryczka niedoszły samobójca po kilkunastu minutach ocknął się i uciekł.


W poniedziałek wieczorem jeden z duchownych z Drelowa odebrał telefon od 45-latka. Mężczyzna twierdził, że zamierza powiesić się na łąkach.

Ksiądz nie zwlekał. Od razu powiadomił policję i ruszył desperatowi na pomoc. Gdy go znalazł Andrzej C. już wisiał.

Towarzyszący księdzu parafianie odcięli wisielca ze stryczka i myśląc, że nie żyje położyli na ziemi. Jednak po 10 minutach mężczyzna niespodziewanie ocknął się, wstał i uciekł zanim przyjechała policja.

- Poszukujemy wąsatego mężczyzny w okularach, który ma około 190 cm wzrostu. Ubrany był w skórzaną kurtkę i niebieskie spodnie. Na nogach miał gumofilce. Chcemy mu tylko pomóc, bo jest w głębokiej depresji. Nie popełnił żadnego przestępstwa - mówi podkom. Cezary Grochowski, oficer prasowy bialskiej policji.

źródło; dziennik wschodni

Laughing Laughing Laughing


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Wto 12:27, 13 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
stefan
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 19 Gru 2005
Posty: 3200
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:38, 13 Sty 2009    Temat postu:

Ale rysopis podali faktycznie na wiosce cięzko znlasc chłopa z wąsami w gumofilcach

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 28 Lis 2005
Posty: 3610
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:44, 04 Lut 2012    Temat postu:

Kod:
Imię na całe życie. Najpopularniejsze imiona, jakie wybierają białostoczanie. I najdziwniejsze

Po babci, dziadku, serialowej bohaterce. Tradycyjne, polskie, romantyczne. Albo na odwrót – egzotyczne, oryginalne, najlepiej z literą x w środku. Pomysłów na to, jak nazwać dziecko, rodzice mają wiele. Trzeba jednak pamiętać, że imię wybieramy na całe życie.

Rafał, już prawie 18-latek i dwuletnia Martynka – to dzieci Izabeli Dawidziuk-Markowskiej. Pani Iza przyznaje, że problemów z wyborem imion nie miała.

– Gdy miał się urodzić starszy syn, oboje z mężem uznaliśmy, że Rafał to odpowiednie dla niego imię – uśmiecha się. – Ładne, a poza tym pasuje i do małego chłopca, i do dorosłego już mężczyzny.

Przy drugim dziecku pani Iza postanowiła, że imię ma być na literę "M”. – Żeby pasowało do nazwiska Markowska – tłumaczy.
Propozycji było bez liku: Michalina, Marlena, Milena. W końcu zostały dwie: Maria i Martyna. A że mama pani Izy ma na imię właśnie Maria, mąż uznał, że dwie kobiety o tym samym imieniu w rodzinie to za dużo.

– I mamy małą Martynkę – pani Iza przytula córeczkę. I zdradza, że tak naprawdę to imię od początku było jej faworytem.

– Lubię Martynę Wojciechowską, dziennikarkę, podróżniczkę, silną kobietę. Dlatego tak chciałam nazwać córkę – tłumaczy.

Po babci, dziadku, serialowej bohaterce. Tradycyjne, polskie, romantyczne. Albo na odwrót – egzotyczne, oryginalne, najlepiej z literą x w środku. Pomysłów na to, jak nazwać dziecko, rodzice mają wiele. Trzeba jednak pamiętać, że imię wybieramy na całe życie.

Rafał, już prawie 18-latek i dwuletnia Martynka – to dzieci Izabeli Dawidziuk-Markowskiej. Pani Iza przyznaje, że problemów z wyborem imion nie miała.

– Gdy miał się urodzić starszy syn, oboje z mężem uznaliśmy, że Rafał to odpowiednie dla niego imię – uśmiecha się. – Ładne, a poza tym pasuje i do małego chłopca, i do dorosłego już mężczyzny.

Przy drugim dziecku pani Iza postanowiła, że imię ma być na literę "M”. – Żeby pasowało do nazwiska Markowska – tłumaczy.
Propozycji było bez liku: Michalina, Marlena, Milena. W końcu zostały dwie: Maria i Martyna. A że mama pani Izy ma na imię właśnie Maria, mąż uznał, że dwie kobiety o tym samym imieniu w rodzinie to za dużo.

– I mamy małą Martynkę – pani Iza przytula córeczkę. I zdradza, że tak naprawdę to imię od początku było jej faworytem.

– Lubię Martynę Wojciechowską, dziennikarkę, podróżniczkę, silną kobietę. Dlatego tak chciałam nazwać córkę – tłumaczy.


Nie Zosia a Zofia

Córeczki pana Tomasza nazywają się zwyczajnie i po polsku: Zofia i Michalina. Z imieniem Michalina od początku nie było problemu – miała się tak nazywać i już. Ale z wyborem imienia dla drugiej córki rodzina pana Tomasza przeżyła trochę przygód.

– Wymarzyłem sobie imię Konczita. Nadal bardzo mi się podoba – mówi pan Tomasz. I przyznaje, że z tego pomysłu szybko zrezygnował. Nawet nie próbował tak zapisać córki w urzędzie stanu cywilnego.

– Nic by z tego nie wyszło – uśmiecha się.

Za to już drugi pomysł na imię zaczął wcielać w życie.

– Postanowiłem nazwać córkę Zosia. Nie Zofia, bo to się wszystkim kojarzy z filmem "Miś” i kwestią: To moja żona, Zofia.

Jednak w końcu córka pana Tomasza została Zofią – bo imion zdrobniałych w Polsce nie można nadawać.

– Reguluje to artykuł 50 prawa stanu cywilnego – mówi Anna Snarska, kierownik referatu ds. urodzeń w Urzędzie Miejskim w Białymstoku. I wspomina, jak 2003 roku rodzice uparli się, by nazwać syna Kuba. W takich sytuacjach urzędnicy zwracają się z prośbą o opinię do Instytutu Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk. Językoznawcy uznali, że Kuba to tylko zdrobnienie, a nie oddzielne imię. Ale rodzice odwołali się od decyzji urzędników. Najpierw do wojewody, który utrzymał ją w mocy, potem do sądu.

– I w 2004 roku sąd postanowił, że Kuba to jest oddzielne imię. To nam rozwiązało problem – przyznaje Anna Snarska.

Bo nie ma co ukrywać, że nie jest przyjemna sytuacja, gdy ludzie zarzucają jej, że jako urzędnik za mocno ingeruje w ich życie.

– Przekonują: kobieta dziewięć miesięcy chodziła w ciąży i teraz nie może nazwać swego dziecka tak jak sobie wymarzyła – opowiada Anna Snarska.

Nicol: chłopiec i dziewczynka

Zdrobnienia to nie jedyny problem urzędników stanu cywilnego. Nie mogą oni również zgodzić się na imię ośmieszające dziecko – choć takie na szczęście w Białymstoku się nie zdarzają – oraz takie, które nie określa płci dziecka.

– Inna sprawa, jeśli dziecko urodziło się za granicą i u nas rodzice tylko wpisują je do akt. Wtedy przepisujemy imię dokładnie tak, jak zostało zapisane wcześniej – mówi Anna Snarska.

I tak w Białymstoku jest co najmniej dwoje dzieci o imieniu Nicol. Chłopiec – urodzony w Stanach Zjednoczonych. I dziewczynka, która przyjechała z Wielkiej Brytanii. Białostoczanie w ogóle lubią to imię.

Zefir, Arkhan, Miu, Melisa

Jednak urzędnicy nie godzą się na taki zapis. W zamian proponują spolszczenie imienia: Nikola albo Nikolina. Ale coraz częściej też godzą się na imiona, o których jeszcze kilka lat temu rodzice nawet nie mogliby marzyć, jak Arkhan. W ubiegłym roku rodzice nazwali synka Ruben, a córeczki: Scarlet i Stella. Jest też i Zefir, i Zakaryja, i Yasmin, Witalij, Veronica, Valid, Tyler, Thomas, Antonio, Nika, Nella, Miu, Melisa, Ariadna.

– Kiedyś były też problemy z literką "x” w imieniu. Teraz już, jeśli rodzice sobie tego życzą, zapisujemy ją – mówi Anna Snarska.

Rodzice więc nazywają dzieci Max, Maxymilian, Alex, ale też na przykład Olivier.

– Ja nazwałam swoje córeczki Julia i Alexandra – mówi pani Wiola. – Mamy podwójne obywatelstwo: polskie i amerykańskie. Na razie mieszkamy w Białymstoku, ale za kilka lat wcale tak nie musi być. Dlatego zależało mi, by dla córek wybrać imiona międzynarodowe – tłumaczy.

Wraca Ludwik i Lucjan

Choć te oryginalne imiona są cały czas popularne, białostoczanie ostatnio najchętniej nazywają swoje dzieci tradycyjnie. Chłopców najchętniej nazywamy: Szymon, Jakub, Michał i Mateusz, choć sporo jest też w Białymstoku małych Kacprów.

Wśród dziewczęcych imion od kilku lat królują: Julia, Aleksandra, Maja i Zuzanna. Choć w styczniu tego roku popularne były również Anna i Lena. Ale bywają też Agnieszki, Katarzyny. W ubiegłym roku urodziły się też: Sylwia, Maryla i Marzena oraz Ludwik i [b]Lucjan[/b] Applause  Applause  Applause .

– A ja od lat wiedziałam, że moja córka dostanie imię Olga. Nie było się nad czym zastanawiać, dopóki na badaniach usg nie okazało się, że noszę w brzuchu chłopca – śmieje się Marta Czyżewska. – Przez miesiąc robiliśmy z mężem burzę mózgów: Jan, Aleksander, Michał, Jakub. Co jemu się podobało, dla mnie było nie do przyjęcia. I odwrotnie.

W końcu doszli do porozumienia: Maciej.

– Pięknie – nie ma wątpliwości pani Marta.

Joanna i Grzegorz Sienkiewicz też mieli już wybrane imię dla dziewczynki, zanim jeszcze zdecydowali się na dziecko.

– Wiedzieliśmy, że jak będzie dziewczynka, to będzie Lidia. Koniec. To najcudowniejsze, najpiękniejsze imię na świecie, bo nosi je moja babcia, która jest dla mnie jedną z najważniejszych osób – tłumaczy Joanna Sienkiewicz.

Poza sentymentami i miłością do babci podobało jej się też zawsze samo imię.

– Z jednej strony bardzo dostojne, jak nie zdrobnione. A z drugiej takie zawadiackie – Lidka.

Dla państwa Sienkiewiczów ważne też było, że Lidia jest imieniem międzynarodowym. Funkcjonuje nawet w ich ukochanej Hiszpanii.

– I jak Lidka z nami tam pojedzie, to Hiszpanie nie będą mieli problemów z jego wymówieniem, jak to jest w moim przypadku – śmieje się pan Grzegorz.

I choć oboje przyznają, że kochają wszystko, co związane z Hiszpanią, swoim dzieciom nie będą nadawać egzotycznych imion. Do takiego nazwiska typowo polskiego trudno dodawać egzotyczne imię. Za kilka miesięcy znów będą musieli wybrać imię dla dziecka – pani Joanna jest w ciąży.

– Będzie albo Kamil, albo Maria. Kamil – bo krótkie i ładnie komponuje się z nazwiskiem,. A Maria, bo znamy dwie fajne takie dziewczyny o tym imieniu – mówi pan Grzegorz.




Wiadomo Lucjan piekne staropolskie imię. Inne też bardzo ładne:
- Konczita (szkoda że tylko próba Laughing ),
Zefir, Melisa Laughing Laughing Laughing

Normalnie musieli być na wczasach w Rachodoszczach i podpatrzeć imiona naszych latorośli Laughing Laughing Laughing Laughing Laughing Laughing


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Sob 23:46, 04 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek
Grupa trzymająca władzę we wsi



Dołączył: 28 Lis 2005
Posty: 3610
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rachodoszcze
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:29, 31 Paź 2012    Temat postu:

ZEMSTA WÓJTA?

– To jawna dyskryminacja naszej wsi. Wszystko po to, by pozbawić nas mandatu w radzie – Jan Kawałko, radny z Rachodoszcz, krytykuje działania Dariusza Szykuły, wójta Adamowa. Uważa, że to zemsta na mieszkańcach jego wsi za ostatnie wybory. I próba łamania prawa wyborczego.

Poszło o podział gminy na jednomandatowe okręgi wyborcze (samorządy miały na to czas do końca października). Radni dyskutowali o sprawie na czterech sesjach. I choć podjęli wreszcie stosowną uchwałę, końca sporu nie widać.

wiecej w TZ

po za tym zrobyli bład w nazwie miejscowości



ZRYW ULHÓWKA

Chwile grozy przeżył w minioną niedzielę Tomasz Pakuła, arbiter Okręgowego Kolegium Sędziów Zamojskiego OZPN, który prowadził mecz klasy A Zryw Ulhówek – Szyszła Tarnoszyn. W 52. min musiał zakończyć zawody, bo został zaatakowany przez gospodarzy.

W pierwszej połowie sędzia Tomasz Pakuła pokazał zawodnikom Zrywu i Szyszły po jednej żółtej kartce i do 51. min spotkanie przebiegało w miarę spokojnie.

Wtedy właśnie grający prezes Zrywu Tomasz Łysiak zobaczył dwie żółte kartki (i w konsekwencji czerwoną). Pierwszą – za opóźnianie gry, a drugą – za okazywanie niezadowolenia z decyzji sędziego (zdaniem arbitra piłkarz powiedział do niego: „idź ty w ch.....”).


Zryw Zryw Ulhówek Exclamation


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze forum rolnicze z Rachodoszczy Strona Główna -> Disco Polo / Inne / Pozarachodoski świat Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin